#7. Studia za granicą - tak czy nie?

10:38 Alex P 4 Comments



Choć na pytanie można odpowiedzieć tak lub nie, decyzja wcale nie jest jedną z tych prostych do podjęcia, waży bowiem na naszym dalszym życiu. W erze kiedy granice są otwarte dla nas do większości krajów bezproblemowo, a sytuacja ekonomiczna w naszym kraju jest beznadziejna i nie zapowiada się na zmiany, pojawia się w naszej głowie myśl: a może by tak spróbować studiów za granicą? Jest to decyzja, którą na pewno warto porządnie przemyśleć i mierzyć siły na zamiary.

Najpierw warto zastanowić się, jaki jest pożądany przez nas kierunek studiów. Potem zaznajomić się z systemem kredytowym i sposobem płatności za czesne danej uczelni zagranicznej. W Anglii koszt czesnego za rok akademicki wynosi 9 tysięcy funtów. W Walii można dotrzymać od rządu dofinansowanie, płaci się wtedy 3,685 funtów, pozostałe 5,315 tysiąca to dofinansowanie, razem jak łatwo policzyć, jest to 9 000 tysięcy funtów. Dlatego między innymi zdecydowałam się na studia w Walii. Po trzech latach nauki będę miała do spłacenia 11,055 tysięcy funtów, za to za studia w Anglii byłoby to już 27 tysięcy funtów(!). Robi różnicę... Aż strach to przeliczać na złotówki.
Za to w takich państwach jak Szkocja, Szwecja czy Dania studia są darmowe.

Podzielmy więc sobie to wszystko na podkategorie, które ułatwiają podjęcie decyzji:



1. Pieniądze - jaki jest Twój plan na utrzymanie podczas studiowania? Czy rodzice są w stanie Cię wspierać? Masz jakieś inne źródła dochodu, np. renta rodzinna? Może warto zrobić gap year, aby zaoszczędzić trochę? Masz jakiekolwiek oszczędności, żeby wyjechać? Bez tego nie da rady. 

Nikt nie obieca Ci, że od razu po przyjeździe znajdziesz pracę. Przy wyborze miasta i uczelni warto więc kierować się REALIAMI, jakie tam panują. Łatwiej jest utrzymać się w Swansea niż w Londynie, gdzie jest większa konkurencja i wszystko jest drogie. Z kolei wiem, że w Polsce nie byłabym w stanie utrzymać się samodzielnie, studiując i pracując, to było więc kamieniem milowym, który przeważył o moim wyjeździe.

 

2. Charakter - jedziesz w nieznane więc przygotuj się na to, że zamiast słów otuchy, Twoja rodzina może próbować Cię zatrzymać. Co wtedy zrobisz? Moja babcia była w tym najlepsza, suszyła mi głowę jakiś czas, w końcu powiedziała mi nawet (uwaga, cytuję!) "Ty tam jedziesz żeby do kościoła nie chodzić!!!". No comments... ;)

Poza tym po samym przyjeździe, to od Ciebie będzie zależało utrzymanie się i znalezienie pracy, pranie, gotowanie, sprzątanie, nauka, a potem praca. Do tego dochodzi rozstanie z rodziną i okropna tęsknota. Jeśli jeszcze nie jesteś osobą niezależną to może najwyższy czas, żeby zacząć, nauczyć się kilku prostych obiadów i tego, jak sortować pranie ;). Możesz mieć pewność, że przyda Ci się to dużo bardziej niż wkuwanie na pamięć kolejnej regułki z chemii.

3. Znajomość języka - oprócz tego, że do przyjęcia na studia wymagane jest zdanie egzaminu językowego, warto wiedzieć że to nie wszystko. Do wybranego egzaminu są książki i pomoce naukowe. Kto da Ci tą pomoc przy pisaniu kolejnego raportu czy eseju? Podpowiedź: Nikt inny, niż Ty sam. :)


4. Plany na przyszłość - co chcesz studiować? Kim chcesz zostać po skończeniu studiów? Planujesz powrót do Polski? Wybór studiów to taki moment w życiu, kiedy trzeba się w końcu określić, bo to ostatni dzwonek. Tutaj warto swoją decyzję przemyśleć, bo chociaż studia można zawsze zmienić czy porzucić, to kredyt do spłacenia pozostaje.

Musisz się po prostu zastanowić, czego w głębi serca TY pragniesz, nie mama, tata czy ciotka. To Ty będziesz główną osobą odpowiedzialną za skutki swojej decyzji!

Zalety studiowania za granicą:

 

 - mała ilość godzin na uczelni (wykładów),
- ograniczenie niepotrzebnej teorii,
- wsparcie od uczelni, które otrzymujesz przy najmniejszym z problemów bez mruknięcia okiem, np. finansowe czy chociażby psychiczne,
- inne podejście wykładowców do studentów - bardzo przyjazne, przyjacielskie wręcz, są szczęśliwi kiedy pisze się do nich maile, chce wiedzieć się więcej i zawsze oferują pomoc,
- możliwość bycia niezależnym i życia na własny rachunek,
-  przygoda, 
- zwiększone możliwości, łatwiej jest się rozwijać na uczelni, która Cię nie ogranicza, a wspiera
- programy danej uczelni, np. zwiększające zatrudnienie czy nawet baza, w której pracodawcy szukają kandydatów według konkretnych umiejętności,
- zagraniczny dyplom renomowanej uczelni - posiadanie go to sytuacja win-win, mając go wygrywasz, bo jeśli zdecydujesz się zostać zagranicą, ułatwi Ci on znalezienie pracy w zawodzie, z kolei wracając do Polski będzie na pewno robił wrażenie i wyróżniał Cię spośród innych kandydatów na pracę.

Wady:

 

- musisz podjąć pracę, aby utrzymać się samemu, ponieważ dla ludzi z Unii Europejskiej nie ma maintenance loan, która Brytyjczykom pokrywa koszty zakwaterowania czy jedzenia,
- mniej czasu na naukę (z powodu wymienionego powyżej),
- mała ilość wykładów - ja za 8 godzin wykładów tygodniowo (!) płacę 3,685 tysięcy funtów rocznie.
To bardzo dużo pieniędzy, z której strony by nie spojrzeć...

Podsumowując: decyzja należy do Was, nie dajcie jej sobie narzucić przez kogokolwiek i przemyślcie ją biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, wybierając to, co dla was najlepsze. Ode mnie było to TAK i nie żałuję. Będę trzymać kciuki i chętnie pomogę, jeśli tylko będę miała szansę.

Dajcie mi znać, czy chcecie przeczytać o czymś konkretnym i nie zapomnijcie dodać swojego maila, aby otrzymywać wiadomości o nowych postach.

To chyba tyle na dziś, trzymajcie się ciepło! :)

4 komentarze:

  1. Dobrze że poruszyłaś ten temat bo od jakiegoś czasu zastanawiam się nad studiowaniem za granicą. Jestem ciekawa dlaczego nie wybrałas któregoś z krajów gdzie studia są darmowe np wspomniana Szkocja :)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc to dlatego, że zdecydowałam się na zagraniczne studia w grudniu, kiedy termin aplikacji to jakos 14 styczeń o ile się nie mylę, przed samym złożeniem podania próbowałam poszukać jakiegoś uni w Szkocji, ale kilka do których zajrzałam miało tak niebotyczne wymagania, że odpuściłam. Gdybym miała wysyłać aplikację jeszcze raz, na pewno uwzględniłabym Szkotów, głownie ze względu na ten brak kredytu. Myślę, że nie ma co dyskryminować Szkocji i Walii, bo raczej wszyscy myślą tylko o Anglii, kiedy lepsze warunki można dostać gdzie indziej. Warto to przemyśleć, bo 27 tysięcy funtów kredytu robi swoje. Jakbyś miała jakiś problem to służę pomocą. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy wpis! Studia za granicą to super przygoda i możliwość zdobycia nowych kwalifikacji! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Studiowałam w Polsce Filologię Angielską, ale na pewno wiedza zdobyta tutaj nie równa się praktycznemu używaniu języka za granicą :)

    OdpowiedzUsuń